czyli równi i równiejsi w sporze o rozliczenie historycznych krzywd

Wojciech Korkuć – Reparationen machen frei, 2017

W zeszłym roku minęło pięć lat od zaprezentowania przez Wojciecha Korkucia plakatu Reparationen machen frei, nawiązującego do niesławnego napisu na bramie oświęcimskiego obozu[1]. Po latach, artystyczny gest warszawskiego plakacisty jawi się jako profetyczny wobec tematu reparacji, który rozgrzał opinię publiczną jesienią 2022 roku. We wrześniu rząd polski opublikował raport podsumowujący straty poniesione przez Polskę na skutek działań Niemców w czasie II wojny światowej[2]. W dokumencie czytamy, że wartość szkód przekracza kwotę sześciu bilionów dwieście miliardów złotych[3]. Temat jest poważny i wykracza poza standardowy podział wojny polsko-polskiej, o czym świadczy wrześniowe wystąpienie Donalda Tuska w Poczdamie, gdzie były premier mówił jednym głosem ze stroną rządową. Opozycyjny polityk porównał konieczność militarnej pomocy Ukrainie do zadośćuczynienia ofiarom II wojny światowej[4]. Z drugiej strony, niezawodni krytycy narodowego interesu — z Gazetą Wyborczą na czele — o sprawie donoszą w tonie kpiarsko-krytycznym, bez jakichkolwiek odcieni szarości[5]. Jakiekolwiek żądania strony polskiej traktują jako jątrzenie sąsiadów (ich zdaniem niepotrzebne w obliczu zagrożenia ze wschodu, które medialnie przykryło inne niebezpieczeństwa wiszące nad naszym krajem) i rozdrapywanie ledwo co zabliźnionych ran historycznych.

Interesujący przykład krytyki działań rządu dostarcza artykuł Klausa Bachmanna, opublikowany na portalu OKO.press i poświęcony sprawie reparacji jakie Niemcy zobowiązali się do wypłaty Namibii[6]. W swoim tekście, poza nużąco przewidywalnymi i zabobonnymi w swojej istocie wtrętami o przewinach obecnego rządu (z charakterystycznym zaklinaniem rzeczywistości o rzekomej antyeuropejskość PiSu czy „łamaniu konstytucji”), redaktor przedstawia fascynującą wykładnię dotyczącą sporu o reparacje. Jak zauważa Bachmann, sprawa rekompensaty za krzywdy Namibijczyków przedstawiała się dalece pesymistyczniej niż w przypadku roszczeń wysuwanych przez Polaków. Po pierwsze, ludobójstwo w Afryce dokonało się na początku XX wieku, a więc wszystkie ofiary zbrodniczej działalności Niemców w Afryce już dawno nie żyją. Po drugie, Namibia jako państwo sto lat temu nie istniało — kraj ogłosił niepodległość dopiero w 1990 roku. Ostatnią sprawą jest konflikt pomiędzy plemionami Herero i Nama (których to przodkowie zbuntowali się przeciwko kolonizatorom), a rządzącym krajem Owambo, niezwiązanymi historycznie z terenami zajętymi przez Niemców. Ostatnie z wymienionych plemion nie zgadza się na przekazanie funduszy bezpośrednio do spadkobierców ofiar, lecz uzyskanymi funduszami zamierza zasilić państwowy budżet. Co więcej, Herero i Nama skierowały prywatny akt oskarżenia przeciwko niemieckim firmom działającym w Stanach Zjednoczonych, który został oddalony przez sąd USA. Póki co, to jednak Afrykańczycy a nie Polacy otrzymali deklarację finansowej pomocy od Niemców.

Powód, jaki podaje redaktor Bachmann jest prosty: „Namibijczykom udało się dopasować swoje żądania wobec Niemiec do niemieckich dyskusji o kolonialnej przeszłości, kolonializmie i rasizmie”, czyli wpisali oni swoje żądania w dominujące, lewicowe trendy intelektualne: dyskurs postkolonialny i krytyczną teorię rasy ze swoją dominującą narracją o winach białego człowieka i wokeizm z wszędobylskim tropieniem przejawów rasizmu.

Trudno o dobitniejszy przykład instrumentalnego potraktowania historycznych krzywd niż uzależnianie sprawiedliwości od wpisania się w akademickie dyskursy i medialne mody. Douglas Murray w Wojnie z zachodem[7] poddaje krytyce jakiekolwiek próby żądania reparacji. Zdaniem brytyjskiego autora są to nieuzasadnione próby transferu bogactwa od jednej grupy do drugiej, nie mające wiele wspólnego z historycznymi wydarzeniami[8]. Inną sprawą jest uzależnienie dochodzenia roszczeń od politycznej potrzeby, jak ma to miejsce choćby w przypadku Grecji[9]. Abstrahując od dokładnej analizy argumentów przedstawionych przez Murray’a, jedno wydaje się pewne — nie możemy arbitralnie określać prawa poszczególnych grup społecznych do dochodzenia sprawiedliwości. Albo dochodzenie reparacji stanowi uniwersalne prawo polityki międzynarodowej, albo nie powinno być respektowane w żadnym z przypadków, niezależnie od koloru skóry ofiar.

Na marginesie rozważań nad reparacjami i rasizmem warto wspomnieć o charakterze polityki nazistowskich Niemiec wobec Polaków (i innych represjonowanych nacji). Działania Hitlera, szczególnie te związane z realizacją Generalnego Planu Wschodniego, wynikały z obłąkańczej idei „rasy panów” i chęci zdobywania przestrzeni życiowej dla Niemców kosztem „podludzi”, do których naziści zaliczali Słowian, Żydów i Cyganów. Grupy te wykorzystywano jako niewolniczą siłę roboczą lub przeznaczano do eksterminacji. Tutaj wystarczy wspomnieć o Akcji Zamość, w ramach której Niemcy wysiedlili z terenów Zamojszczyzny ponad 30 tys. dzieci. W obozach przesiedleńczych oprawcy dokonywali selekcji w oparciu o własne kryteria rasowe — najmłodsi, zakwalifikowani jako „wartościowi rasowo”, przewożeni byli w głąb terytorium Rzeszy i germanizowani, pozostali zmarli na skutek fatalnych warunków w obozie lub zostali eksterminowani. Trudno o większy przejaw kolonizacji jednej grupy przez drugą, dokonywany w imię rasizmu i szowinistycznych idei.

Ale akurat ten rasizm nie jest teraz w modzie. Cierpienia Polaków poniesione w czasie II wojny światowej nie są warte szerszego rozgłosu, w przeciwieństwie do brylującego na salonach holocaustu (proszę na własną rękę sprawdzić ilość wystaw i wydarzeń dotyczących tego tematu w instytucjach zajmujących się sztuką współczesną w ciągu ostatnich dwóch dekad). Temat reparacji od Niemców podejmuje bodaj tylko jeden polski artysta — Wojciech Korkuć. Od kilku lat wykleja warszawskie ulice plakatami wzywającymi do rozliczenia się naszych sąsiadów z trudną przeszłością. Opisując akcję Korkucia lewicowo-liberalne media określiły jego plakaty jako „antyniemieckie”[10]. Nie odmawiam nikomu prawa do oceny działalności artystycznej warszawskiego plakacisty, jednak jego prace stanowią doskonały asumpt do podjęcia dyskusji na temat XX-wiecznej historii Polski, naszego państwa jako przestrzeni postkolonialnej i potencjalnych dróg do zadośćuczynienia krzywd. Zamiast tego Korkuć stygmatyzowany jest jako „autor antyniemieckich plakatów”, „rozgrzebujący historyczne rany”, a nawet propagator faszyzmu[11]. Na tym dyskusja się kończy.

Co innego w przypadku piętnowania „przywilejów białego człowieka”. Świat sztuki obfituje w szereg inicjatyw na rzecz walki z rasizmem w kulturze, w tym skupionych na temacie reparacji dla czarnych społeczności. W Stanach Zjednoczonych działają animatorzy przestrzeni performatywnej JACK ze swoim programem Reparations365[12]; na styku kultury agrarnej i sztuki (wszak wszystko jest sztuką!) funkcjonuje projekt Soul Fire Farm[13], którego członkowie tropią rasizm w rządowej dystrybucji ziemi. Stowarzyszenie Art Against Racism od kilku lat organizuje wystawy, dyskusje i inne wydarzenia, podczas których podejmowany jest wątek reparacji[14]. We Francji mamy projekt artystyczny Réparations art[15]. Temat musi być chodliwy, jeżeli Niemcy w minionym roku oddali dobrowolnie Nigeryjczykom cenne dzieła sztuki[16]. Ale akurat Polacy nie powinni zadrażniać swoich sąsiadów dyskusją o historycznej winie i zadośćuczynieniu.

Jak to często we współczesnej kulturze bywa, wszystko postawione jest na głowie. Dziennikarz w liberalno-lewicowym medium krytykuje działania polskiego rządu na rzecz pozyskania reparacji (kiedy żyją jeszcze ofiary niemieckich zbrodni), jednocześnie chwaląc Namibijczyków za sprytne uzyskanie zobowiązania zadośćuczynienia za wydarzenia z początku XX-wieku. Jeden z nielicznych polskich artystów nawołujących do historycznej sprawiedliwości wobec zbrodniczej niemieckiej polityki oskarżany jest o propagowanie faszyzmu. Jak grzyby po deszczu powstają organizacje dyskutujące o problemie reparacji dla czarnych społeczności oraz artyści podejmujący temat ucisku rasowego. Apelowanie o sprawiedliwość dla zniszczonego po wojnie europejskiego kraju jest obciachem, ale walka o odszkodowania dla czarnoskórych stanowi powód do dumy. Lecz to tropiciele rasizmu stają się największymi rasistami, gdyż kolor skóry, o który się dopominają, staje się kołem napędowym ich karier. Przecież za każdą antyrasistowską inicjatywą stoją konkretne pieniądze. To lewicowi aktywiści, wierzący w postulaty Black Lives Matter, kiedy im to pasuje robią z czarnoskórych murzynów. Jak w znanym powiedzeniu: „Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść”.

Marcel Skierski

Polski historyk sztuki, krytyk i kurator. Doktor nauk humanistycznych w zakresie historii sztuki. Zastępca Dyrektora ds. Programu w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie.

[1] „Reparationen machen frei”. Autor głośnego plakatu, wybitny artysta, dziś w „Wywiadzie z chuliganem”, https://tvrepublika.pl/reparationen-machen-frei-autor-glosnego-plakatu-wybitny-artysta-dzis-w-wywiadzie-z-chuliganem,52762.html (dostęp: 2.01.2023 r.)

[2] Raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej 1939-1945, https://www.gov.pl/web/re/raport (dostęp: 2.01.2023 r.)

[3] Publikujemy pełną treść raportu Mularczyka. Szczegóły „rachunku” wystawionego Niemcom [RAPORT], https://www.tvp.info/62154511/raport-ws-reparacji-szczegoly-jakie-odszkodowanie-niemcy-powinny-wyplacic-polsce-znamy-kwote-raport-sejmowej-komisji-mularczyka (dostęp: 2.01.2023 r.)

[4] D. Tusk, "To jest także nasza wojna". Wystąpienie Donalda Tuska w Poczdamie, https://www.newsweek.pl/polska/polityka/donald-tusk-w-poczdamie-to-jest-takze-nasza-wojna/9p912np (dostęp: 2.01.2023 r.)

[5] Zachęcam do rzucenia okiem choćby na same tytuły artykułów poświęconych reparacjom: https://wyborcza.pl/0,128956.html?tag=reparacje+wojenne (dostęp: 2.01.2023 r.)

[6] K. Bachmann, Bachmann: Niemcy płacą Namibijczykom, bo tego chce ich opinia publiczna. To nie są żadne reparacje, https://oko.press/bachmann-niemcy-placa-namibijczykom-bo-tego-chce-ich-opinia-publiczna-to-nie-sa-zadne-reparacje [dostęp dnia 2 stycznia 2023 r.]

[7] D. Murray, Wojna z zachodem (przeł. T. Bieroń), Poznań 2022.

[8] Ibidem, s. 181.

[9] Ibidem, s. 185.

[10] D. Sitnicka, Aktywiści zaklejają antyniemieckie plakaty. "Myszko, oddaj to, co Twój dziadek zabrał ze stołu!”, https://oko.press/aktywisci-zaklejaja-antyniemieckie-plakaty [dostęp dnia 2 stycznia 2023 r.], M. Kowalik, Antyniemieckie plakaty znów na ulicach Warszawy. "Oddaj to, co twój dziadek ukradł w Polsce”, https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,25639145,antyniemieckie-plakaty-znowu-na-ulicach-warszawy-oddaj-to.html (dostęp: 2.01.2023 r.)

[11] Informacje zaczerpnięte ze strony 45 przewodnika do wystawy Sztuka Polityczna w CSW Zamek Ujazdowski, patrz: https://u-jazdowski.pl/program/wystawy/sztuka-polityczna?tid=przewodnik (dostęp: 2.01.2023 r.)

[13] https://www.soulfirefarm.org (dostęp: 2.01.2023 r.)

[14] https://artagainstracism.org (dostęp: 2.01.2023 r.)

[16] P. Oltermann, Germany returns 21 Benin bronzes to Nigeria – amid frustration at Britain, https://www.theguardian.com/world/2022/dec/20/germany-returns-21-benin-bronzes-to-nigeria-amid-frustration-at-britain (dostęp: 2.01.2023 r.)

Pozostało 80% tekstu