Firoozeh Bazrafkan uważa, że usunięcie karykatur Mahometa z podręczników historii przyspieszy upadek wolności słowa.

W artykule opublikowanym w Berlingske (duńska gazeta) z 6 lutego profesor prawa Ditlev Tamm przekonuje, że karykatury Mahometa nie powinny znajdować się w duńskich podręcznikach historii ani być pokazywane na lekcjach w szkołach podstawowych. Jego argumentacja wydaje się jednak słabą wymówką służącą temu, by nie powiedzieć, o co tak naprawdę chodzi w tej całej sytuacji.

Wystawa Sztuka polityczna, Fot Daniel Czarnocki

Tamm uważa, że kryzys dyplomatyczny związany z karykaturami Mahometa w latach 2005-2006 nie powinien należeć do kanonu duńskiej historii. Nie wyjaśnia, dlaczego tak sądzi, więc możemy tylko zgadywać. Ponadto, jak mówi, musimy zrozumieć, że problem związany z karykaturami jest złożony i wymaga dogłębnej analizy. Dalej stwierdza, że zdjęcia karykatur nie są konieczne do omawiania tego kryzysu w szkole i że nauczyciel powinien omawiać ten temat tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne.

Absurdalne jest myślenie, że brak ekspozycji i brak wiedzy o istnieniu karykatur muzułmańskiego proroka jest nieistotne dla programu nauczania. Nauczanie bez pokazywania karykatur byłoby równie absurdalne, jak niemówienie o nich w ogóle. Byłoby to równoznaczne z opowiadaniem o uwięzieniu duńskiego artysty Wilhelma Freddiego bez pokazania dzieła sztuki, które doprowadziło do jego skazania. Jest mało prawdopodobne, by uczniowie byli w stanie docenić złożoność poglądów na sztukę i pornografię dominujących w latach trzydziestych dwudziestego wieku, gdyby nie pozwolono im zobaczyć „Sex Paralysis Appeal” Freddiego.

Zrozumienie niektórych rzeczy wymaga ich zobaczenia. Taką opinię wyraziła również egipska gazeta al-Fajr, publikując karykatury jesienią 2005 roku. Czytelnicy mogli dzięki temu zrozumieć sens zagadnienia. Mahomet jest również eksponowany przez reżim duchownych w Iranie. Nie chodzi o karykatury z Jyllands-Posten (duńskiej gazety), ale o rysunki na rogach ulic wykonane przez sam reżim irański.

Firoozeh Bazrafkan, Kobieta, 2021

Jedynym powodem, aby nie pokazywać rysunków, jest obawa przed przemocą i groźbami. Możemy sobie z tym poradzić wyłącznie poprzez dodanie kryzysu mahometańskiego jako punktu 30 do kanonu historii Danii. Włączając ten temat do kanonu lekcji historii, zapewniamy, że żaden nauczyciel nie zostanie sam z odpowiedzią, gdy uczniowie będą zadawać pytania. Wszyscy mamy wspólne społeczne zadanie.

Swoboda wypowiedzi dotyczy również prawa do pokazywania i rysowania proroka Mahometa. Nie jest to wcale skomplikowana kwestia. Chroni ona głównie mniejszości. Jeśli nie zapewnimy tej swobody, mniejszości nie będą mogły wypowiadać się na tematy, które mogą w mieć większe znaczenie niż karykatury satyryczne. Usuwając „kryzys mahometański” z naszych podręczników do historii, przyczyniamy się do upadku wolności słowa.

A więc drogi Ditlevie Tamm, po co to całe gadanie, skoro prawdziwa obawa dotyczy tak naprawdę innych kwestii? Być może nie związanych z Tobą, ale z innymi. Nie możesz kazać nauczycielowi wpatrywać się w podłogę, gdy uczniowie pytają, dlaczego nie wolno im oglądać karykatur Mahometa. Nie zostawiaj nauczyciela samego, jeśli zdecyduje się on na pokazanie karykatur. Nie odmawiaj żadnemu uczniowi szkoły duńskiej możliwości poznania historii swojego kraju.

Karykatury proroka Mahometa nie powinny być tematem tabu. Treści zakazane prowadzą do kreowania mitów.

Naszej historii nie da się zmienić. Musimy z tym żyć.


Firoozeh Bazrafkan jest artystką-performerką. Jej artykuł ukazał się jako "Gør ikke Muhammedtegningerne til tabu, Ditlev Tamm" w magazynie Berlingske 8 lutego 2022 roku.