Rankiem 2 lutego 2022 dom Duńskiego artysty, Uwe Maxa Jensena, został przetrząśnięty przez oddział miejscowej policji. Funkcjonariusze skonfiskowali telefony oraz komputery jego i jego żony, nie szczędząc również konsoli do gier ich syna. Następnie udali się do mieszkania córki Jensena, lecz nic stamtąd nie zabrali, gdyż ta była w podróży.

Uwe Max Jensen przykuł uwagę policji po tym, jak w Internecie pojawiła się wiązanka kontrowersyjnych memów. Według funkcjonariuszy, były one autorstwa Jensena. Memy uznano za zagrożenie dla redaktora niewielkiej internetowej rozgłośni radiowej – Niepodległa (duń. Den Uafhængige).

Incydent to pokłosie toczącej się w Danii zaciekłej debaty, która dotyczy tak zwanych „kreskówek z Mahometem” wydrukowanych nakładem gazety Jyllands-Posten w 2006 roku. Grupa krajów Organizacji Współpracy Islamskiej użyła tychże rysunków jako wymówki by rozpętać kampanię dyplomatyczną przeciw Danii. Szwedzki artysta, Lars Vilks, skomentował tę kwestię tworząc rysunek przedstawiający Mahometa jako psa biegającego po rondzie, który można było zobaczyć na wystawie Centrum Sztuki Współczesnej w Zamku Ujazdowskim od sierpnia 2021 do stycznia 2022.

Na dzień dzisiejszy, żadna gazeta w Danii nie zamierza wydrukować kreskówek z obawy przed atakiem terrorystycznym, a sam świat sztuki trzyma się od tematu z dala. Po tym, jak francuski nauczyciel Samuel Paty został zabity w październiku 2020 roku, problem zaczął być dostrzegany również w kontekście systemu edukacji. Paty prowadził lekcje we Francji używając kreskówek z magazynu Charlie Hebdo, przedstawiających Mahometa w karykaturalny sposób, jako materiałów będących częścią programu nauczania.

Terrorysta stojący za zamachem twierdził, że wymierzono karę za bluźnierstwo. Jednakże bluźnierstwo nie wpisuje się w definicję zniesławienia we Francji czy Danii; co ciekawe, nawet sami islamiści właściwie nie używają tego słowa. Preferują określenie „coś, co robią niewierni”, co wskazuje na subtelną, lecz istotną, zmianę znaczenia obejmując praktycznie wszystko powiązane z zachodnim stylem życia, nie tylko desakralizację symboli religijnych. Niemniej jednak narracja traktująca o kreskówkach rodzących przemoc jest silnie ugruntowana. W konsekwencji, ludzie zdają się mniej skupiać na fakcie, że większość ofiar ataków terrorystycznych nie jest powiązana ze wspomnianymi karykaturami.

Od momentu brutalnej śmierci Samuela Paty, debata przybrała na sile; czy nauczyciele powinni pokazywać kreskówki i w ten sposób narażać siebie oraz swoich uczniów na – potencjalne – śmiertelne ryzyko, czy powinni ulegać terrorystom, podając im na tacy istotne zwycięstwo propagandowe?

Powyższe zagadnienie było tematem debaty zorganizowanej przez Niezależną. W trakcie rozmowy słuchacze zachęcali prowadzącego program, by pokazał karykatury, co ten uczynił. W rezultacie spowodowało to zaniepokojenie w siedzibie radia, a same obrazki wycięto później z programu. Redaktor naczelny, Asger Juhl, tłumaczył swoją decyzję twierdząc, że „nie chce umrzeć”.

Uwe Max Jensen skomentował zaistniałe wydarzenie publikując zdjęcia, na których pan Juhl trzyma różne przedmioty – kubek do kawy, plakat itd. - wykorzystujące motyw najbardziej niesławnej karykatury ze wszystkich, Bomby w turbanie (ang. Bomb in the turban) autorstwa Kurta Westergaarda. Westergaard chciał pokazać, że niektórzy terroryści wykorzystują religię, by ukryć swe zbrodnie polityczne. Jednakże, według opinii publicznej, rysunek uwłacza wszystkim muzułmanom.

Fragment ze zmanipulowanego zdjęcia

Fragment ze zmanipulowanego zdjęcia

Rozgłośnia radiowa skontaktowała się z panem Jensenem celem nakłonienia go do usunięcia zdjęć z Internetu. Prośbę motywowali poczuciem zagrożenia z powodu tych fotografii. Cóż mogłoby się zdarzyć, gdyby ktoś uwierzył, że są autentyczne?

Jak dokładnie sytuacja eskalowała do tego stopnia, że doszło do wtargnięcia do domu artysty, pozostaje tajemnicą. Temu konkretnemu dochodzeniu przyznano priorytet nad dziesiątkami tysięcy innych niedokończonych spraw, a funkcjonariusze zaklasyfikowali zdarzenie jako „niebezpieczne przestępstwo przeciwko osobie”. Być może sam koncept, że ktoś jest powiązany z rysunkami wystarczy, by uczynić go celem terrorystów. Jeśli tak faktycznie jest, oznacza to, że zagrożenie dla wolnej mowy wzniosło się na nowe wyżyny. Dlatego też każdy może postawić w sytuacji śmiertelnego zagrożenia drugiego człowieka, w przypadku niewinnego dokonania zmian na jego zdjęciu. Hipotetycznie, osoba znajdująca się na takim zdjęciu jest narażona wówczas na niebezpieczeństwo, zaś domniemany wysyłający staje się przedmiotem dochodzenia policyjnego.

Na chwilę obecną nie postawiono Uwe Maxowi Jensenowi żadnych oficjalnych zarzutów. Może to być pierwsza tego typu sprawa na świecie.