W roku 2015, chiński opozycjonista rządowy i artysta, Ai Weiwei, został poproszony o transformację więzienia Alcatraz w gigantyczną instalację artystyczną. Na wydarzenie o tytule „@ Large” [angielska gra słów, „at large” oznacza „N@ Wolności”– przyp. tłumacza] składało się kilka instalacji, z których „Traces” [ang. „poszlaki, ślady” – przyp. tłumacza], czyli 180 portretów zrobionych z klocków Lego, stanowiło gwóźdź programu. Osoby sportretowane w ten sposób były głównie więźniami politycznymi, osadzonymi w więzieniach różnych krajów świata. Ich portrety, z których większość znaleziono w Internecie, była ocenzurowana gdy powiększano ją do większej rozdzielczości. Piksele cenzury były wówczas pokryte klockami Lego tak, aby każdy klocek odpowiadał kolorowi jednego piksela. Portrety Lego umieszczono na podłodze w sekcji więziennej, dzięki czemu opuszczony areszt zapełnił się raz jeszcze więźniami.

Zdjęcie przedstawia głowę kolorowego, papierowego smoka, element instalacji zatytułowanej „Smok", stworzonej przez pochodzącego z Chin artystę Ai Weiwei na potrzeby wystawy na wyspie Alcatraz w San Francisco, pt.: „@Large: Ai Wei Wei on Alcatraz". Zdjęcie wykonano 20 kwietnia 2015r.; źródło: Anita Sagastegui

Gigantyczny Chiński smok z papieru unosił się w powietrzu, w środku budynku. Smok, wyjaśniał Ai, jest zazwyczaj symbolem cesarza. W tym wypadku jednak symbolizuje duszę człowieka, głosząc: “Nie można uwięzić idei.”

W prezentacji wideo wystawy Ai stwierdza: „Obowiązkiem artysty jest walczyć o wolność słowa i jej bronić.” To wyznanie nabiera głębszego znaczenia biorąc pod uwagę dramatyczne tło jego osobistych przeżyć. W latach 30., jego ojciec, Ai Qing, został aresztowany przez partię Kuomintang i skazany na wyrok pozbawienia wolności z powodu działalności artystycznej. W późniejszych latach stał się znanym poetą i członkiem Partii Komunistycznej. Jednakże wraz ze wzmacnianiem się kulturowej rewolucji, Ai Qing poróżnił się z komunistami. Autor nie popierał idei palenia książek i spowodowało to usunięcie go z Partii w latach 50. XX wieku. Jego towarzysze zarzucili mu bycie „prawicowym”, co w praktyce oznaczało bycie „wrogiem ludu”.

Z tego powodu rodzice Ai Weiwei byli deportowani. Jego ojcu-poecie, zakazano działalności pisarza na kilka lat i narzucono obowiązek prac społecznych polegających na czyszczeniu toalet publicznych w małej miejscowości w Mongolii. Po śmierci Mao Tse-Tunga wyrok zniesiono.

Każdego, kto zapoznał się z dziełami Ai Weiwei, uderza intensywna krytyka Chińskiej Partii Komunistycznej jaką jego sztuka ze sobą niesie. Komunizm przedstawiony jest jako zniszczenie dla kultury i cywilizacji. Ta postawa przyczyniła się do uwięzienia samego Ai w 2012 roku. Przez 81 dni przebywał w więzieniu pomimo braku oficjalnego oskarżenia czy wyroku. Latami nie mógł wyrobić paszportu z powodu decyzji chińskiego rządu. Obecnie żyje na wygnaniu.

Racjonalnym jest więc postulować ideę obowiązku artysty, biorąc pod uwagę przytoczone wydarzenia. Artysta musi angażować się w politykę aby być pewnym, czy pozwala ona na uprawianie sztuki. Są też powody czysto-humanitarne. Artysta bierze na siebie odpowiedzialność za całość społeczeństwa. Bez wolności wypowiedzi, nie ma mowy o innych rodzajach wolności. Twarze na podłodze Alcatraz w rzeczywistości są ukryte gdzieś daleko, należą do więźniów dyktatur na świecie, w wielu wypadkach nie wiadomo czyje tak naprawdę są. Wiele z tych twarzy, uważa Ai, przepadną na zawsze. W tym kontekście, sztuka przyciąga uwagę, zachowuje nienaruszoną pamięć o wydarzeniach, odnosi się do nieludzkiej polityki. Jej rolą jest również przynosić nadzieję.

W ostatnich latach wystawy artyści stali się celem narastających ataków z powodu bycia „zbyt prawicowymi”. Jednocześnie zarzuty te mają pewne założenia. Najbardziej fundamentalnym z nich jest to, że artysta przestaje pełnić rolę artysty i, jako rezultat, omawiane dzieła sztuki również nie są dziełami sztuki, przeobrażając się w narzędzia politycznej agendy. Krytycy włączają w ten sposób artystów do osobistych potyczek politycznych. Zjawisko to ma dwa oblicza: wpierw, mówi się o walce z faszyzmem. Jednocześnie następuje atak na wolność wypowiedzi i to dokładnie w taki sam sposób, jaki wykorzystuje władza autorytarna, do której rzekomo stoi się w opozycji. Obowiązek artysty rozszerza się na nowe obszary: od zmagań Ai Weiwei aby utrzymać żywą pamięć o uwięzionych dysydentach, do walki o przetrwanie sztuki samej w sobie.

Zainteresowanie obserwowaniem polityki przez artystę bywa trudne do zrozumienia. Żadna partia polityczna nie posuwa się do przyjęcia w swe szeregi artysty do promowania planu wyborczego przed elektoratem. Lecz gdyby tak się stało, dlaczego miałoby to być problemem? Oczywiście artyści nie są oskarżani i potępiani za próby zatrzymania zmian klimatycznych lub za nawoływanie do zniesienia istniejących granic państw. Artyści, którzy są atakowani, oskarżani są o promowanie niedozwolonych programów. Jednakże ani neonaziści, przewrotowi socjaliści czy fanatycy islamu – a to tylko kilka przykładów działaczy na scenie politycznej – nie przejmują się sprawami sztuki w ogóle. Powody dla których problem ten w ogóle zaistniał są więc tajemnicą.

Kluczem do zrozumienia może być postępująca świeckość. W świeckim społeczeństwie Bóg nie ma miejsca, zastępują go inne symbole. Kultura w świecki sposób zastępuje kościół: duchowe miejsce, gdzie odbywają się nasze moralne osądy i rozważania. Gdy to następuje, artysta staje się nośnikiem – żyjącym symbolem – wartości moralnych. Dobro i zło będzie wpisane w jednostki, a proces za pomocą którego to zachodzi jest równie skomplikowany jak wycenianie dzieł sztuki.

Istnieje potrzeba podstawowych postaci; moralnie złych i dobrych. W świeckim świecie niektóre postaci biorą na siebie role świętych i demonów. W takim porządku rzeczy artysta może stać się kozłem ofiarnym z racji bycia osobą publiczną, ale bez władzy politycznej. Preferuje się artystę, który nie stawia oporu i nie posiada sieci znajomości umożliwiającej szeroko pojęte antysystemowe środki zaradcze. Co więcej: buntujący się artysta może szukać i odnajdować się w takim rodzaju walki gdyż, ostatecznie, zapewnia mu ona mnóstwo uwagi.

Obowiązkiem artysty jest zatem walka o wolność słowa, równoważna z walką o wolność mówienia prawdy. Prawdy odnośnie wydarzenia historycznego, osobistych tragedii, wadach i korupcji. Przez takie działanie, sztuka jest wystawiona na atak. Oskarżenia są zawsze te same: „Niektórzy uważają to za rasistowskie.” Ale jakże miałby wyglądać rasizm w dziele sztuki? Implikowałoby to, że praca zawierała w sobie zdefiniowaną wiadomość – wówczas nie byłaby dziełem sztuki lecz dziełem przekazu.

Najczęstsze ataki skierowane przeciw sztuce opierają się na zaprzeczeniu, że sztuka jest sztuką. Konsekwencją błędnej interpretacji dzieł jest również zła interpretacja artysty. Idea „prawicowego artysty” jest, intencjonalnie czy nie, oczywistym oszustwem.

Preferuję myśleć o tym jako o niezamierzonym efekcie, ponieważ taka perspektywa wydaje się niewinna, nawet jeśli przyjmuję ją dla spokoju własnego ducha. Kultura i sztuka jako język zastępczy wypełniający pustą przestrzeń pozostawioną przez nieobecny kościół z pewnością ma pewną moc wyjaśniania natury rzeczy. I to właśnie prowadzi do rozwoju stanowiska Ai Weiwei. Obowiązek artysty ma wymiar nie tylko moralny, ale też egzystencjalny, jako rezultat wplątywania sztuki w polityczną bitwę. Zadanie obrony wolności słowa z góry zakłada możliwość tworzenia sztuki i prezentowania jej. Zjawisko „kultury unieważniania”, [ang. „cancel culture” – przyp. tłumacza] tak powszechnie dziś obecne, stanowi zaprzeczenie obu tych możliwości. Historia Ai Weiwei oraz Alesa Pushkina poakzują, że „kultura unieważniania” występuje zarówno w demokracji jak i dyktaturze. Opinia Ai Weiwei została sformułowana w 2015, jego praca „@ Large” była dowodem na zdolność sztuki do ucieczki przed ograniczeniami autorytarnego rządu.


Tłumaczenie: Jakub Bujno