Miasto '45 (i później), czyli wrocławski palimpsest

Muzeum Współczesne Wrocław mieści się w bunkrze wybudowanym w 1942 roku według planów Richarda Konwiarza, wybitnego architekta, który przez wiele lat pracował w tym mieście, a po wojnie musiał je wraz z innymi Niemcami opuścić. Sam budynek jest raczej niewygodny - choćby tylko z powodu okrągłych ścian czy braku okien. Jego pierwotna funkcja powoduje, że właściwie trudno znaleźć dla niego inne przeznaczenie. Jednak ze względu na wartość architektoniczną szkoda byłoby się go pozbyć, ale nie bardzo wiadomo też, co z nim zrobić. Dodajmy jeszcze, że jest to tymczasowa siedziba muzeum, które czeka na wybudowanie nowego gmachu w centrum miasta. Trochę jak w soczewce widzimy tu problemy związane z niemieckim dziedzictwem we Wrocławiu.

W takim to miejscu jest pokazywana wystawa „Niemcy nie przyszli", czyli opowieść o otrzymaniu czegoś kłopotliwego, co z czasem staje się nieusuwalnym elementem naszej tożsamości. Zbiór prac ponad trzydziestu artystów prezentowany w Muzeum Współczesnym Wrocław to interpretacja emocjonalnych początków historii polskich mieszkańców po II wojnie światowej w tym mieście.

Muzeum Współczesne, Wrocław, fot. M. Kujda,© MWW, 2014
Muzeum Współczesne, Wrocław, fot. M. Kujda,© MWW, 2014

Wrocław, pomimo że niegdyś był grodem piastowskim, po 1945 roku został nie tyle „odzyskany" czy nawet „zdobyty", ile właściwie „otrzymany". Dość długo utrzymywało się więc przekonanie, wsparte przede wszystkim na przeczuciu, że jest to sytuacja tymczasowa, bo Niemcy wrócą, co w oczywisty sposób zmieni sytuację jego nowych mieszkańców. Tak się jednak nie stało. Ten stan - wraz z doświadczeniami takimi jak trauma wojenna, wygnanie z dotychczasowego miejsca zamieszkania, konieczność właściwie całkowitej odbudowy miasta i organizacji życia w nim - wywoływał w Polakach różne uczucia. Były one na tyle powszechne, że stały się podstawą mitów założycielskich miasta po 1945 roku i z czasem wrosły we właściwą historię Wrocławia, współkształtując ją do tej pory.

Jerzy Kosałka „Demontaż”, z cyklu „Niemcy już przyszli”, 2004, instalacja; w tle biała chorągiew – część instalacji Tomasza Opan
Jerzy Kosałka „Demontaż”, z cyklu „Niemcy już przyszli”, 2004, instalacja;
w tle biała chorągiew – część instalacji Tomasza Opani, „Tanz mit mir”, 2014
oraz część instalacji także Tomasz Opani „Polscy rodzice niemieckich dzieci”, 2004;
fot. M. Kujda,© MWW, 2014

Najlepszym określeniem na emocjonalne zawikłanie wszystkich zagadnień związanych z tożsamością współczesnych wrocławian oraz historią miasta jest palimpsest - po wielekroć zapisywany materiał, z którego w razie potrzeby wymazuje się tekst, żeby napisać coś nowego. Pod kolejną warstwą często można jednak odczytać te poprzednie. Właśnie za pomocą tej metafory warto odczytywać wystawę, w której ramach artyści (wybrani przez kuratora Michała Bieńka) pochylili się nad tym wrocławskim manuskryptem, wydobywając z niego różne wątki, okazujące się ważniejsze od innych czasami tylko przypadkowo.

Wszystkie prace niemalże dosłownie, ze względu na cylindryczną formę ekspozycji, krążą wokół wspomnianego tematu, pokazując wielość spojrzeń na problem elementów polsko-wrocławskiej tożsamości w poniemieckim mieście oraz skomplikowanych relacji obu narodów wynikających rzecz jasna z trudnej historii naznaczonej wojną. Oglądanie można więc zacząć w każdym miejscu, poruszając się w dowolnym kierunku.

„Muzeum Archeologiczne Festung Breslau" to projekt Zbigniewa Makarewicza i Ernesta Niemczyka, którego rezultaty zostały zaprezentowane po raz pierwszy podczas Sympozjum Wrocław '70. Praca to zapis działań związanych z usypiskiem przy ul. Ślężnej. Po wojnie zwożono tu gruz i przedmioty z okolicznych budynków zniszczonych przez Armię Czerwoną. Artyści wydobyli z niego np. kawałki naczyń ceramicznych; udokumentowali fotograficznie ten proces oraz nadali temu miejscu, oczywiście w symboliczny sposób, nazwę muzeum. Zamieniając zwykłe śmietnisko w obszar działań artystycznych, wydobyli materialne ślady bytności dawnych mieszkańców i przywrócili pamięć o nich.

Praca ta porusza chyba w najmocniejszy sposób palimpsestowy, powikłany charakter historii i pamięci wrocławian, a także działań politycznych oraz innych problemów z tym związanych. Wspomniana kupa gruzu w latach 80. miała być miejscem powstania Pomnika Ziem Odzyskanych i otrzymała wtedy imię Władysława Gomułki. Po roku 1990 zmieniono jej nazwę na Wzgórze Andersa. Jednak dla okolicznych mieszkańców jest to przede wszystkim miejsce wagarów uczniów pobliskich szkół oraz górka, gdzie dzieci zimą zjeżdżają na sankach, zaś na części wzgórza znajduje się obecnie aquapark.

Zbigniew Makarewicz, Ernest Niemczyk, „Muzeum Archeologiczne Festung Breslau”, 1970, technika mieszana, fot. M. Kujda,© MWW, 201
Zbigniew Makarewicz, Ernest Niemczyk, „Muzeum Archeologiczne Festung Breslau”, 1970, technika mieszana, fot. M. Kujda,© MWW, 2014

Instalacja Tomasza Bajera to obiekt składający się z cegieł z napisem „Breslau" (co jest także tytułem całej pracy), do których możemy zajrzeć i zobaczyć w nich podświetlone zdjęcia posadzek z wrocławskich kamienic wraz z ich dawnymi, czyli niemieckimi, adresami. Praca ta porusza trzy ważne kwestie. Po pierwsze przypomina, że chodzimy po mieście w dużej części zbudowanym przez Niemców, o czym czasami chyba zapominamy. Po drugie w nieco przewrotny sposób nawiązuje do powojennych rozbiórek dolnośląskich budynków, z których to cegły wywożono do Warszawy w ramach akcji „Cały naród odbudowuje swoją stolicę". Po trzecie wreszcie „Breslau" Bajera odnosi się do czasów, gdy komunistyczna propaganda na każdym kroku starała się „udowodnić" polskość Wrocławia - także poprzez hasło „We Wrocławiu każdy kamień mówi po polsku".

Tomek Bajer „Breslau”, 1996, instalacja, fot. M. Kujda,© MWW, 2014
Tomek Bajer „Breslau”, 1996, instalacja, fot. M. Kujda,© MWW, 2014

„Kinder der Nazis" to wideodokumentacja happeningu Krzysztofa Furtasa. Artysta ustawił się na dworcu kolejowym we Wrocławiu podczas Euro 2012 z kartką z napisem „Kinder der Nazis". Na pierwszy rzut oka sprawiał wrażenie osoby oferującej turystom, w tym także Niemcom, wynajęcie pokoju lub zamówienie wycieczki po mieście czy też pracownika firmy, który odbiera gości z lotniska. Albo jeszcze inaczej: wyglądał, jakby dokonywał coming-outu, przyznając się do wstydliwego pochodzenia. Na filmie widać reakcje przechodzących - uśmiechy, nerwowe spojrzenia. Nikt jednak się nie zatrzymał.

Pracę tę można interpretować na dwa pozornie sprzeczne ze sobą sposoby. Wydaje się komentarzem do przykrego stereotypu, wedle którego każdy Niemiec to nazista lub jego potomek. Jednak sam fakt, że w naszych głowach ciągle pokutuje ten obraz, pokazuje, że coś jest na rzeczy. Albo trauma powojenna jest jeszcze obecna w naszej psychice, co wywołuje takie skojarzenia, albo też w naszej opinii Niemcy nie rozliczyli się do końca ze swoją przeszłością. Albo jedno i drugie.

To delikatna, a nawet na swój sposób krępująca kwestia, bo zajmowanie się tym tematem może wyglądać na rewanżyzm czy nieustanne wypominanie Niemcom ich win. Furtas nie rozstrzyga tych problemów, ale w zręczny sposób ponawia pytania o nie w przestrzeni publicznej, pozostawiając jednak widza bez odpowiedzi. Docenić trzeba też odwagę, bo artysta poruszył je w ważnym dla wizerunku Wrocławia momencie, jakim było Euro 2012.

Krzysztof Furtas, „Kinder der nazis”, 2012, wideo, fot. M. Kujda,© MWW, 2014
Krzysztof Furtas, „Kinder der nazis”, 2012, wideo, fot. M. Kujda,© MWW, 2014

Zarysowane powyżej postrzeganie powojennej historii Wrocławia będzie jeszcze długo istnieć w tożsamości współczesnych mieszkańców. Okazuje się ono bowiem emocjonalną warstwą trochę przykrywającą pozostałe wydarzenia z dziejów miasta. Ich wydobywanie, a następnie intelektualno-emocjonalne przepracowanie, to zadanie dla kolejnych pokoleń, które z biegiem czasu będą widzieć te problemy zupełnie inaczej.

Stąd też na wystawie znajdują się również prace, które już sygnalizują, co jeszcze warto wydobyć z tego wrocławskiego palimpsestu, czy też na co trzeba zwrócić uwagę przy poruszaniu powikłanych relacji polsko-niemieckich. Wprowadza to kolejny kontekst, w którym można odczytywać zarówno historię, jak i teraźniejszość.

Tom Swoboda w pracy „Heimat" zwraca uwagę na niemieckich Żydów mieszkających kiedyś we Wrocławiu. Odlew rzeźbiarski wykonany ze szkła, to model kopuły synagogi (istotnego elementu urbanistycznego w pejzażu miasta), która została całkowicie zniszczona przez Niemców podczas Nocy Kryształowej. Swoboda nie tylko przypomina o znacznej społeczności żydowskiej w Breslau, ale także poprzez użycie szkła w symboliczny sposób akcentuje wydarzenie, które było bezprecedensowym w swojej skali pogromem inicjowanym przez niemieckie władze państwowe. Praca Doroty Nieznalskiej „Heimatvertriebene" (Wypędzeni z ziemi ojczystej), składająca się z filmu i instalacji, opowiada o Niemcach, którzy na skutek II wojny światowej musieli opuścić swoje ojczyste strony, co stało się jak wiadomo jedną z większych traum tego narodu po 1945 roku.

Mira Boczniowicz w wideoperformansie „Jestem stąd, choć trochę obca" porusza natomiast problem Łemków, którzy w ramach akcji „Wisła" zostali przesiedleni do Wrocławia. Miało to doprowadzić do ich wykorzenienia, a następnie zatarcia unikatowej tożsamości. Ludomir Franczak przypomina o jeszcze innym aspekcie wrocławskiej historii po 1945 roku, jakim było postrzeganie terenów Dolnego Śląska jako swoistego Dzikiego Zachodu, gdzie granica pomiędzy prawem a przestępstwem była czasami niewyraźna, zaś powszechnie panowała atmosfera zarówno niebezpieczeństwa, jak i przygody.

Tomasz Opania w instalacji „Polscy rodzice niemieckich dzieci" zwraca uwagę na los kolejnych fal polskich emigrantów (politycznych i ekonomicznych) w powojennych Niemczech. Artysta przypomina, że byli oni często zmuszani, przede wszystkim poprzez praktyki różnych instytucji, do jak najszybszej asymilacji, która często narzucała niemieckie wzory kulturowe w wychowywaniu swoich dzieci. Prowadziło to do niszczenia tożsamości rodzin. Choć praca ta nie dotyczy samego powojennego Wrocławia, porusza ważny problem w relacjach polsko-niemieckich, o którym nie mówi się wiele.

Na sam koniec przyjrzyjmy się jeszcze Niemcom, ważnym, choć właściwie milczącym bohaterom wystawy, którzy w międzyczasie... już przyszli - i ciągle przychodzą. Ich powroty zaczęły się po roku 1989, od kiedy liczne wycieczki dawnych mieszkańców, czy też ich potomków, przybywają do Wrocławia. Raczej nie po to, żeby odzyskać te ziemie i nie tyle z tęsknoty za miastem, ile za nimi samymi w nim. Jest to więc nostalgia za krainą dzieciństwa, mniej lub bardziej szczęśliwego, która z biegiem czasu uległa mitologizacji. Myślę, że warto byłoby zabrać jedną z takich wycieczek do MWW, pokazać wystawę i zapytać o wrażenia. Byłaby to kolejna warstwa na wrocławskim palimpseście.


"Niemcy nie przyszli";
artyści: Tomasz Bajer, Piotr Blajerski, Mira Boczniowicz, Chris Dreyer, Czarny Latawiec, Antoni Dzieduszycki, Ludomir Franczak, Karolina Freino, Krzysztof Furtas, Dariusz Grzybowicz, Oskar Hansen, Piotr Kmita, Szymon Kobylarz, Anna Kołodziejczyk, Jerzy Kosałka, Dominika Łabądź, Zbigniew Makarewicz i Ernest Niemczyk, Michael Merkel, Dorota Nieznalska, Tomasz Opania, Łukasz Paluch, Bogusław Rybczyński, Michał Sikorski, Aleksandra Sojak-Borodo, Kama Sokolnicka, Henryk Stażewski, Tom Swoboda, Dy Tagowska, Krzysztof Wałaszek, Oskar Zięta, grupa miejskich aktywistów prowadzonych przez Mariana Misiaka i Kalinę Zatorską
Aranżacja wystawy: Jerzy Kosałka
Kurator: Michał Bieniek
Muzeum Współczesne, Wrocław, 19.12.14-23.2.15

Dy Tagowska „Baking Pow(d)er”, 2014, instalacja, fot. M. Kujda,© MWW, 2014
Dy Tagowska „Baking Pow(d)er”, 2014, instalacja, fot. M. Kujda,© MWW, 2014

Dorota Nieznalska „Heimatvertriebene” („Wypędzeni z ziem ojczystych”), 2014, poniemieckie drzwi z: Lędyczka (niem. LANDECK), Sop
Dorota Nieznalska „Heimatvertriebene” („Wypędzeni z ziem ojczystych”), 2014,
poniemieckie drzwi z: Lędyczka (niem. LANDECK), Sopotu (ZOPPOT), Piłaków Wielkich (niem. GROSS PILLACKEN), Pawłowic (niem. PAWLOWITZ), Wrocławia (niem. BRESLAU),
konstrukcja stalowa, wideo z dźwiękiem, czas 13 min, materiały archiwalne; fot. M. Kujda,© MWW, 2014

Szymon Kobylarz, „Henryk Pobożny”, 2014, rzeźba, technika mieszana, fot. M. Kujda,© MWW, 2014
Szymon Kobylarz, „Henryk Pobożny”, 2014, rzeźba, technika mieszana, fot. M. Kujda,© MWW, 2014

Zbigniew Makarewicz, Jerzy Kosałka „Die Heldenbrust”, prezentacja, performans, 1968, 2014. „Pamięci twórców kultury niemieckiej
Zbigniew Makarewicz, Jerzy Kosałka „Die Heldenbrust”, prezentacja, performans, 1968, 2014.
„Pamięci twórców kultury niemieckiej I połowy XX wieku”,
fot. M. Kujda,© MWW, 2014

Marian Misiak, Karolina Zatorska i grupa miejskich aktywistów.„Breslau/Wrocław 1945/48 - Moment przełomu jako wstęp do badań wiz
Marian Misiak, Karolina Zatorska i grupa miejskich aktywistów.
„Breslau/Wrocław 1945/48 - Moment przełomu jako wstęp do badań wizualnej przeszłości Wrocławia”, 2014, praca zbiorowa, wizualizacja efektu warsztatów zainicjowanych w BWA Dizajn,
fot. M. Kujda,© MWW, 2014