Artertainment

Od jakiegoś czasu obserwujemy powoli postępujący schyłek galeryjnego white cube - nie tylko jako formuły wystawiania sztuki, ale przede wszystkim jako miejsca jej promocji i sprzedaży. Jest to sytuacja paradoksalna. Wydawać by się mogło, że przy rosnącym zainteresowaniu sztuką, modzie na kolekcjonowanie sztuki oraz rosnącej liczbie milionerów sytuacja prywatnych galerii powinna być zupełnie inna.

Coraz częściej pojawiają się wątpliwości, czy prowadzenie galerii w formule opierającej się na wystawianiu sztuki, a następnie jej sprzedaży, jeszcze się sprawdza i czy właściciele galerii nie powinni pomyśleć nad nowymi rozwiązaniami. Jednym z nich mogłoby być zamknięcie galerii albo ich konsolidacja, na zasadzie łączenia kilku w jedną. Kolejnym jest powrót do formuły galerii jako salonu, w którym sztukę się nie tylko wystawia, ale też się o niej dyskutuje, obserwuje, analizuje czy wręcz tworzy. W tym wypadku galeria wytwarza wokół siebie stabilny krąg odbiorców i pełni funkcję nie tyle miejsca sprzedaży sztuki, ile kreowania trendów i gustów odbiorców.

Jeszcze inną alternatywą jest radykalna zmiana zasad funkcjonowania galerii i dostosowanie ich do potrzeb i wymogów rynku. W 2014 roku Magnus Resch (rocznik 1985), doktor nauk ekonomicznych i twórca platformy Larry's List, wydał książkę "Management von Kunstgalerien" ("Zarządzanie galeriami sztuki"), w której opisuje sposoby mające reanimować galerię i sprawić, że zamiast strat zacznie przynosić dochody. Według niego galeria jest niczym innym jak przedsiębiorstwem, takim jak każde inne, i aby dobrze funkcjonowała, należy nią po prostu prawidłowo zarządzać. Proponuje zmianę podejścia do prowadzenia galerii i przeprowadzenie restrukturyzacji. Autor "Management von Kunstgalerien" zarzuca galeriom kurczowe trzymanie się skostniałych zasad funkcjonowania, co wskazuje jako źródło ich kłopotów i radzi, by stały się otwarte na potrzeby rynku sztuki, czyli bardziej elastyczne i mobilne. Jednym z rozwiązań, które miałoby wpłynąć pozytywnie na jakość funkcjonowania galerii, jest zastąpienie pracowników z wykształceniem z zakresu historii sztuki osobami o kompetencjach menadżerskich, z doświadczeniem handlowym i biznesowym. Zdaniem Rescha umiejętności absolwentów kierunków ekonomicznych sprawdzają się lepiej niż wiedza historyków i historyczek sztuki.

Art Rotterdam w Van Nelle Fabriek, zdjęcie:Ula Mirowska, dzięki uprzejmości Art Rotterdam.
Art Rotterdam w Van Nelle Fabriek, zdjęcie:Ula Mirowska, dzięki uprzejmości Art Rotterdam.

Biorąc po uwagę rady Rescha, można by pomyśleć, że targi sztuki są wręcz idealnym antidotum na problemy galerzystów i galerzystek: wymuszają wszak mobilność i oferują możliwość dotarcia do nowych odbiorców i klientów. Skupiają wszystkie grupy zainteresowane sztuką i wytwarzają jasną siatkę powiązań, które bardzo dobrze zanalizował w swoim tekście o fenomenie Art Basel Przemysław Stożek. Nietrudno zauważyć, że poza aspektami towarzyskimi do głównych zadań targów sztuki należy zebranie i "mariaż" dwóch grup: sprzedających i kupujących, oraz sprawienie, aby związek ten "zaiskrzył".

Młode, istniejące od niedawna na rynku galerie zdają sobie sprawę, że udział w targach sztuki jest bezdyskusyjną koniecznością - po prostu są sposobem na przetrwanie. Jeśli zaledwie kilka lat temu dla młodych galerzystów i galerzystek udział w targach był wyborem, to dziś jest wręcz obowiązkiem - ma potwierdzać pozycję galerii. Jeśli nie bierze ona udziału w targach sztuki, to znaczy, że się nie liczy. Albo wręcz nie istnieje.

Z przygotowanego przez dr Clare McAndrew raportu "TEFAF Art Market Report 2015", kompleksowo analizującego światowy rynek sztuki w 2014, wynika, że w zeszłym roku odbyło się co najmniej sto osiemdziesiąt ważnych imprez targowych o charakterze międzynarodowym1, z czego dwadzieścia dwie z nich pełnią rolę wiodących - tylko te odwiedziło łącznie milion potencjalnych klientów.

Według reportu sprzedaż na targach stanowiła 40% wszystkich transakcji przeprowadzonych przez handlujących sztuką i są drugim, zaraz po sprzedaży w galerii, najważniejszym kanałem. Z raportu wynika, że w zeszłym roku sprzedaż na targach sztuki osiągnęła wartość około 9,8 miliarda euro2.

Art Rotterdam, Art Projection, zdjęcie: Ula Mirowska, dzieki uprzejmości Art Rotterdam.
Art Rotterdam, Art Projection, zdjęcie: Ula Mirowska, dzieki uprzejmości Art Rotterdam.

W swoim raporcie dr Clare McAndrew przytacza także wyniki przeprowadzonych wśród galerzystów i galerzystek ankiet, w których przyznają oni, że kupujący sztukę są bardziej skłonni odwiedzić targi sztuki, ponieważ "pod jednym dachem" znajdą wszystko, czego szukają.

Tym samym udział w targach sztuki zdaje się być koniecznym dla galerii, które chcą utrzymać się na rynku.

Przyglądając się targom sztuki, można zauważyć, że zmieniły one nie tylko sposób sprzedaży sztuki, ale wpływają również na jej odbiór i stają się narzędziem promocji oraz przyczyną głębszych zmian w środowisku, w którym się odbywają.

W marketingu kultury stosuje się określenie edutainment, stanowiące połączenie dwóch wyrazów education (edukacja) i entertainment (rozrywka), które określa taki sposób spędzania wolnego czasu, który zapewnia zarówno rozrywkę, jak i ma edukacyjny (użyteczny) charakter. W wypadku sztuki można bezsprzecznie mówić o artertainment (art i entertainment), czyli sytuacji, kiedy sztuka staje się również rodzajem wyrafinowanej rozrywki i pożądanym sposobem spędzania wolnego czasu, wpisującym się w kontekst społecznych oczekiwań i aspiracji. Za ekstremalny przykład artertainment można uznać fenomen artbaselingu, na którym, jak trafnie zauważył Przemysław Stożek, po prostu nie można nie być. I nie dlatego, że to jedyny moment, aby zobaczyć wybitne dzieła sztuki, ale także po to, aby dać się zobaczyć.

Artertainment w mniej glamourowy sposób stara się wykorzystać Rotterdam i za pomocą sztuki dotrzeć do nowych grup chętnych do odwiedzenia tego miasta. Z pewnością atmosferze Rotterdamu daleko jeszcze do klimatu Paryża, Rzymu czy Pragi, jednak odkąd w zeszłym roku "The New York Times" wybrał Rotterdam jako jedno z dwudziestu czterech miejsc na świecie, które koniecznie należy odwiedzić, nieustannie mówi się o renesansie tego miasta. Na ów renesans wpływ ma niewątpliwie polityka miasta, która wspiera środowiska artystyczne, szczególnie te chcące eksperymentować nie tylko, jak było dotychczas, z architekturą, ale także ze sztuką.

Art Rotterdam, We Like Art, zdjęcie: Ula Mirowska, dzięki uprzejmości Art Rotterdam.
Art Rotterdam, We Like Art, zdjęcie: Ula Mirowska, dzięki uprzejmości Art Rotterdam.

W tym celu sięgnięto do formuły tygodnia sztuki - Art Rotterdam Week - imprezy znanej i organizowanej cyklicznie w innych miastach europejskich, np. w Wiedniu czy w Berlinie. Oś wydarzenia stanowią odbywające się na początku lutego targi sztuki, z których najważniejszą i najciekawszą rolę odgrywa Art Rotterdam. Choć same targi mają już za sobą kilkunastoletnią tradycję, zaledwie kilka lat temu organizatorzy postanowili zmienić koncepcję wydarzenia, dodając nowe elementy oraz zapraszając do udziału zagraniczne galerie.

Podobnie jak na innych targach, Art Rotterdam podzielony jest na różne sekcje. Istnieje sekcja dla galerii o ugruntowanej pozycji, które po raz kolejny biorą udział w tym wydarzeniu. W tym roku w Main Section, czyli sekcji głównej, pojawiły się galerie takie jak abc i Trapez z Budapesztu, ASPN i Jochen Hempel z Lipska, Belenius/Nordenhaake ze Sztokholmu, Martin Kudlek z Kolonii, ROTWAND z Zurychu, a także AKINCI i Annet Gelink z Amstedamu. Istnieje również Art New Section, czyli sekcja dedykowana młodym galeriom, które prezentują indywidualny projekt wybranego artysty bądź artystki ze swojego programu. Jest to najbardziej dynamiczna sekcja, powiększa się z każdą edycją i w tym roku zaprezentowały się w niej aż dwadzieścia cztery galerie, w tym m.in. berlińskie ŻAK|BRANICKA i Praterstrasse, mariondecannier z Antwerpii, Tatjana Pieters z Genewy czy D+P Project z Brukseli.3

Przy okazji należy wspomnieć o polskich akcentach: wspomniana już wcześniej galeria ŻAK|BRANICKA zaprezentowała ostatni cykl obrazów Pawła Książka, a w amsterdamskiej galerii AKINCI wystawione zostało płótno Zbigniewa Rogalskiego.

Najbardziej "nietargowa" jest sekcja Intersection, poświęcona instalacjom, interdyscyplinarnym projektom, performansom i wszystkim tym formom sztuki, które trudno wpasować w przestrzeń tradycyjnego stoiska targowego.

Zaskakująco prostym, ale rzadko stosowanym rozwiązaniem jest stworzenie osobnej przestrzeni przystosowanej do prezentacji prac wideo: wyciemnionej, z dużymi ekranami oraz z miejscami do siedzenia. To wszystko daje komfort spokojnego obejrzenia pracy wideo od początku do końca w sprzyjających do tego warunkach.

Art Rotterdam, Intersection, zdjęcie: Ula Mirowska, dzięki uprzejmości Art Rotterdam.
Art Rotterdam, Intersection, zdjęcie: Ula Mirowska, dzięki uprzejmości Art Rotterdam.

Interesującą formułą jest wprowadzenie osobnej wystawy ze sztuką dostępną dla przeciętnej kieszeni - "We Like Art". Galerie biorące udział w targach mogły tutaj wystawić kilka prac reprezentowanych przez siebie artystów, jednak pod warunkiem, że nie będą one kosztowały więcej niż 1500 euro. Stąd też znaleźć można było tutaj głównie edycje fotografii, grafiki bądź drobne obiekty albo prace na papierze. Dla tych, których niekoniecznie stać na zakup prac już uznanych artystów bądź artystek, jest to okazja zdobycia pracy opatrzonej nazwiskiem ulubionego twórcy.

Art Rotterdam charakteryzuje równowaga między różnymi formami wystawiania sztuki na targach: zarówno tymi stricte komercyjnymi, jak również eksperymentalnymi. Można tę równowagę dostrzec także w skali tych targów - ze stu trzydziestoma dwoma wystawcami Art Rotterdam są targami średniego formatu. A do tego dobór galerii oraz przestrzenne ich rozplanowanie sprawia, że wszystkiego jest w w nich sam raz: ani za mało, ani za dużo.

Niewątpliwie Art Rotterdam to zupełnie inne targi sztuki niż Art Basel Miami. Na targach w Rotterdamie z pewnością brakowało blichtru, nie było błysków fleszy, a między stoiskami nie przechadzali się znani ze świata filmu i telewizji. A jeśli nawet, to pozostawali niezauważeni. Wystawiana sztuka, może za nielicznymi wyjątkami, nie spełniała funkcji jedynie czysto dekoracyjnego elementu wyposażenia wnętrz. Za to często zaskakiwała, pobudzała, ale też wymagała od odwiedzających konfrontacji, zmierzenia się czy głębszej refleksji. Jak usłyszeć można było od niektórych galerzystów bądź galerzystek, tego właśnie od Art Rotterdam oczekuje tutejsza publiczność. Według nich Holandia to miejsce wyjątkowe - jej mieszkańcy tradycję kolekcjonowania sztuki oraz mecenatu artystycznego mają we krwi.

Targi sztuki odgrywają dziś bezsprzecznie istotną rolę, zarówno ekonomiczną, jak i kulturalną, a ich profil, program oraz oferta przyciągają zarówno nowych wystawców, jak i odbiorców.

Nasuwa się jednak pytanie, czy targi sztuki to rzeczywiście najlepsze rozwiązanie na problemy współczesnego świata sztuki. Ale trudno doprawdy stwierdzić, kiedy sezon targów sztuki się zaczyna i kiedy kończy - tak naprawdę trwa obecnie cały rok; inaugurację mamy przecież w lutym w Europie, koniec zaś mniej więcej w grudniu na plażach Miami. Właściciele i właścicielki galerii mogliby w zasadzie zmienić się w nomadów i przemieszczać nieustannie między kolejnymi miastami, krajami i strefami czasowymi. Czy taką mobilność miał na myśli Resch?

Art Rotterdam, New Art Section, galeria Praterstrasse z Berlina, z pracami białoruskiego artysty Alexandra Marchuka, dzięki uprz
Art Rotterdam, New Art Section,
galeria Praterstrasse z Berlina, z pracami białoruskiego artysty Alexandra Marchuka,
dzięki uprzejmości galerii

Widok wystawy prac Pawła Ksiażka “Figures”, galeria ŻAK | BRANICKA z Berlina na Art Rotterdam, dzięki uprzejmości galerii
Widok wystawy prac Pawła Ksiażka “Figures”,
galeria ŻAK | BRANICKA z Berlina na Art Rotterdam,
dzięki uprzejmości galerii

Art Rotterdam, Main Section, Galeria TRAPÉZ z Budapesztu, widok stoiska, dzięki uprzejmości galerii.
Art Rotterdam, Main Section,
Galeria TRAPÉZ z Budapesztu, widok stoiska,
dzięki uprzejmości galerii.

8. Art Rotterdam, Prospects & Concepts, wystawa stypendystów Modriaan Fonds, zdjęcie: Ula Mirowska, dzięki uprzejmości Art Rotte
Art Rotterdam, Prospects & Concepts,
wystawa stypendystów Modriaan Fonds,
zdjęcie: Ula Mirowska,
dzięki uprzejmości Art Rotterdam.
  1. 1. Dla porównania w 2000 roku odbywało się około pięćdziesięciu pięciu targów sztuki istotnych międzynarodowo.
  2. 2. Przy badaniu danych handlowych uwzględniono dwie międzynarodowe bazy: The Union Comtrade Database i Eurostat.
  3. 3. Jeszcze cztery lata temu w sekcji tej brało udział zaledwie kilka młodych galerii.